czwartek, 17 sierpnia 2017

Od Shivera

Słońce grzało niczym najęte, a z tego co wiem, właśnie urodziło mi się rodzeństwo. Szkoda mi ojca, nie mogę wyrwać się z żałoby. Gdyby nie one, może i byłby z nami! To bez sensu, że nawet własną matka oddała mnie do kogoś innego, bo musi się sobą i nimi zająć. Nie dość, że ojca straciłem, to matka zaopatrzona jest tylko w te swoje nowe skarby? Bo co? Bo pamiątka po ojcu! Ja też jestem, na dodatek żywą. W moich oczach można było dostrzec pozorne zdezorientowanie, lecz był to swego rodzaju zawód. Na matce. Nawet po śmierci ojca nie wsparła mnie, oddała do tego psa, którego już powoli przerastam. Czemu nie miałbym sam się sobą opiekować, skoro ten tu na pewno zrobiłby to gorzej ode mnie?
- Jak myślisz, będą ładne? - Spytał mnie znajomy głos, dochodząc do boku i kierując się razem ze mną do matki.

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz