Szłam nie pewnie za psem, już dość mi narobił psikusów, mam nadzieje ze teraz zaprowadzi mnie do jaskini. Gdy doprowadził mnie, pożegnał się i poszedł. Ja wtedy weszłam do niej i położyłam się, gryząc opatrunek, przez godzinę gryzienia popsułam go i wyszłam z jaskini, przecież nie da się wyleczyć tej łapy, poszłam do świecącego jeziora.
Dexter? Safira? Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz